Drodzy Czytelnicy!
Zapraszamy Was do przeczytania wirtualnego wywiadu z autorkami naszego bloga - Teonetką i Teonautką! Z bloggerkami rozmawiamy o świętowaniu Adwentu, Wigilii i Bożego Narodzenia!
TeoTeens: Cześć Dziewczyny!
Teonetka i Teonautka: Siemka :D
TT: Czujecie już atmosferę Świąt?
T.netka: Jasne! Czuję ją od początku października :D ... Ale dopiero teraz, gdy szykuję przyjaciółkom prezenty, dociera do mnie, że to już za chwilkę.
T.nautka: Święta czuję już od dawna :) W domu ciągle słuchamy kolęd, mamy mieszkanko świątecznie ozdobione, nawet w szkole sporo w temacie Świąt. Zaliczyłam już pierwszą Wigilię, przede mną jeszcze dwie :)
TT: A jak przygotowujecie się do Świąt?
T.netka: Pierwsze co zrobiłam, to utworzenie playlisty z kolędami na Youtubie :) A tak poważnie, to obmyślam prezenty, dekoruję pokój, piekę pierniki, a wieczorami, już w łóżku, myślę o tym całym świątecznym zamieszaniu od trochę innej, chrześciańskiej strony.
TT: Czy świętujecie Adwent całą rodziną?
T.nautka: Tak :) Rozwiazujemy codziennie specjalne zadania zwiazane z narodzeniem Jezusa wymyslone przez moja mame. Zajadamy tez czekoladki z adwentowego kalendarza i zapalamy swiece na adwentowym wiencu . Czasem musimy nadrabiac, jak poprzedniego dnia nie wyrobilismy sie ze wszystkim, ale jestesmy na biezaco :) To bardzo fajna tradycja.
TT: Jakie tradycje przedświąteczne są u was w domach?
T.netka: Moja rodzina jest mało tradycyjna, jeśli mam być szczera... Albo po prostu - wielotradycyjna. Moja mama pochodzi ze Śląska, a wychowała się nad morzem i jej rodzina mieszkała w mieście, natomiast mój tata wywodzi się z prostej, wiejskiej rodziny. Zupełnie odmienne tradycje i zwyczaje. Ciężko to połączyć. Dlatego też jesteśmy dość tradycyjni - choinka, dekoracje przed domem, pierniki. Święta spędzamy u babci i dziadka (rodziców taty), katolików, więc Boże Narodzenie spędzam tak trochę... katolicko. Chociaż tradycją jest, że najpierw, przed odczytaniem fragmentu z Biblii, modlimy się wszyscy Ojcze Nasz, a potem mój tata, jako najstarszy przedstawiciel kościoła protestanckiego w mojej kochanej rodzince, modli się swoimi słowami. Bardzo lubię ten moment.
Tak co do katolickiego spędzania świąt, raz z czystej ciekawości poszłam z moją kuzynką, katoliczką, na pasterkę :) Lubię nowe doświadczenia, lubię wiedzieć, jak święta spędzają katolicy. Lubię się też pomodlić, gdy leżę w łóżku w wigilijną noc i podziękować za wszystko, co zrobił dla nas Bóg. Ale to mój taki osobisty zwyczaj.
T.nautka: W mojej rodzinie Święta też wyglądają dość oryginalnie. Na Wigilii jest moja rodzina, ciocia z wujkiem i dziećmi (protestanci) oraz dziadkowie, którzy są Żydami. Dzień albo dwa później jedziemy do rodziny od strony taty, katolików. Czyli świętujemy wielowyznaniowo :) W przeciwieństwie do teonetki nie ozdabiamy domu od zewnątrz, bo mieszkamy w kamienicy. Za to co roku mama ozdabia mieszkanie, a choinkę ubieramy całą rodziną. Co do potraw na Wigilii - mamy kilka takich, które pojawiają się na stole co rok, np. barszcz z uszkami. Zawsze pieczemy też jakieś ciasteczka. Boże Narodzenie co rok wygląda w moim domu trochę inaczej - czasem na Wigilię zapraszamy kogoś spoza rodziny.
TT: Czy lubicie wasze rodzinne tradycje świąteczne?
T.netka: Bardzo :) Co prawda, jak już mówiłam, nie są one jakieś specjalnie oryginalnie, ale i tak dla mnie osobiście - bardzo ważne i wyjatkowe. Chociaż... czasami nasze rodzinne tradycje bywają... niebezpieczne. Przykład? Wyczekiwanie pierwszej gwiazdki - dla mnie i dla moich kuzynek nieodłączny element wigilii. Pech chciał, że moja najstarsza kuzynka weszła pewnego roku na taboret, ponieważ nie dosięgała jeszcze do okna, spadła i złamala sobie rękę! Ale z koei czasami bywało niezwykle wesoło, na przyklad gdy na niebie były chmury i po gwiazdce ani widy ani słychu. Przynosiłyśmy wtedy z kuchni pierniki, stawiałysmy na parapecie i łudziłyśmy się, że gwiazdki zgłodnieją, przegonią chmury i będą chciały pierniczki zjeść. Byłyśmy jednak na tyle okrutne, że ustaliłyśmy, że nie damy - jak tylko się pojawią, zaraz je zjemy. Nie potrzebowałyśmy przecież spadających gwiazd :D I do dzisiaj mamy swój własny system rozdawania prezentów - najmłodsze wnuki (jest nas 8 wnucząt, ale zdatnych do dawania prezentów jest 6 - jedno za młode, drugie na emeruturze xd) wyjmują spod choinki, dają do czytania średniemu, a dwie najstarsze - czyli ja i jedna z moich kuzynek - ta nie na emeruturze, rozdajemy :) Podsumowując - tak. Nasze tradycje są kochane, a najfajniejsze w nich jest to, że sami je tworzymy.
TT: Jak wygląda sprawa Adwentu i Bożego Narodzenia w waszych kościołach?
T.nautka: W moim kościele w tym roku sporo się działo w związku z Adwentem i Świętami. Odbył się wieczór robienia wieńców adwentowych i ozdabiania pierników przez dzieci. Była bardzo miła i świąteczna atmosfera :) Około tydzień później mieliśmy specjalne Spotkanie Świąteczne, na które zaprosiliśmy sporo gości. Wstęp był wolny i ostatecznie przyszło ponad 300 osób. Występował chór gospel Deocentricity oraz stworzony specjalnie na tą okazję chór. Śpiewali w nim chętni członkowie kościoła i nie tylko. Osobiście wchodziłam w jego skład ;) Oprócz tego, odbył się też występ dzieci pod tytułem "Światło", a pastor mówił krótkie kazanie. Na koniec śpiewaliśmy kolędę "Cicha noc" przy świecach. Każdy dostał małą świeczkę w formie patyczka :)
Z perspektywy sceny wyglądało to niesamowicie - tłum ludzi ze świeczkami; kilkaset małych światełek razem tworzących jedno wielkie Światło. Nie do opisania. Po nabożeństwie był poczęstunek - sałatki, ciasta, ciasteczka, zupa, napoje... dużo tego było :) Jutro z kolei mamy inne nabożeństwo - też świąteczne ale na mniejszą skalę. Organizujemy je po to, żeby ludzie którzy byli na Spotkaniu Świątecznym mogli przyjść po raz drugi i porozmawiać, lepiej poznać nasz kościół.
Na tym kończymy post, Kochani Czytelnicy!
Miłego weekendu i Wesołych Świąt! <3
~ Teoteens
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz