poniedziałek, 30 czerwca 2014

Summertime

Ciao!
Pamiętacie mój wiosenny post? (tutaj) Teraz przedstawiam Wam post o tematyce letnio-wakacyjnej! :)

http://www.pinterest.com/pin/398498266999033713/

Piosenka "Holiday" Britt Nicole - chrześcijańskiej piosenkarki, jednej z moich ulubionych :)

Z życia blogerki (wakacyjne plany) - Teonetka

W poniedziałek wyjeżdżam razem z trzema kuzynkami (wiek - od 4 do 18 lat), kuzynem (lat 3) i braćmi (lat 7 i 11) do babci do Sulęcina. Będą tam na nas czekały pierogi z jagodami, rogaliki i bułeczki drożdżowe. Wrócimy w piątek i już w niedzielę razem z braćmi i rodzicami jadę do Chorwacji na 12 dni. A potem być może znowu pojadę do babci, tym razem na dłużej. Więcej planów nie mam. No może jeszcze marzy nam się z przyjaciółkami wspólny wyjazd do dziadków jednej z nich, do małej wsi nieopodal Wrocławia. Mieszkałybyśmy pod namiotem na działce i miały super czas :D

http://chorwacjalastminute.files.wordpress.com/2011/05/wyspa-brac487.jpg
http://www.chorwacja24.info/grafika/1W/689-brac-chorwacja.jpg
http://www.nieruchomoscizagranica.pl/data/catalogue/
StMTEzLTk1MjYyMS1UUklHT04gMDk0IG1hbGEuanBn.jpg

Z życia blogerki (wakacyjne plany) - Teonautka

Pierwsze dwa tygodnie spędzam w domu. A 12 lipca wyjeżdżam do Włoch! Będzie to wyjazd misyjny organizowany przez organizację zwaną King's Kids (strona internetowa polska - tutaj, strona internetowa - tutaj), która jest częścią innej organizacji, Youth With A Mission YWAM (strona internetowa).

Na Sycylii, w małym miasteczku Nicosia, w prowincji Enna, mieszka pewna młoda Polka ze swoim mężem, Włochem. Pracują w sierocińcu, prowadzonym przez inna Polkę :) Pewna Młoda Polka ma na imię Kasia i kiedyś uczęszczała do tego samego kościoła co ja teraz. Zawsze marzyła o wyjeździe do Włoch i pomaganiu tam innym. W końcu dostała propozycję wyjazdu i pracy w sierocińcu, którą przyjęła (sierociniec nazywa się "Fanale", czyli tłumacząc na polski "Latarnia"). Cały czas była w kontakcie ze swoją znajomą, która chodziła do ww. kościoła.

 
http://www.alfredzappala.com/enna.html
Po pewnym czasie wpadły na pomysł wysłania grupy nastolatków z Polski na Sycylię, zorganizowanie wyjazdu misyjnego. Czuły, że ten pomysł pochodzi od Boga. Do stycznia sprawa umilkła. Znajoma z Polski skontaktowała się ze swoim znajomym, polskim przedstawicielem King's Kids mieszkającym w Warszawie i powiedziała mu o pomyśle na wyjazd. Okazało się, że Przedstawiciel King's Kids modlił się niedawno z rodziną o plany na wakacje, gdzie powinni pojechać. Po wielu rozmowach i ustaleniach wyjazd przestał być tylko pomysłem i rozpoczęto poważne przygotowania.

Ostatecznie na Sycylię przyleci 15 osób z Warszawy i 15 osób z Krakowa - rodziny z dziećmi w różnym wieku i tzw. single. Każdy musiał zapłacić za przelot i jedzenie - mniej niż za tradycyjny wyjazd za granicę, ale wielu nie było stać na zapłacenie za wszystko bez wsparcia innych. Tak było w przypadku mojej rodziny. Z całej kwoty byliśmy w stanie dać tylko małą część. I tu Bóg wkroczył do akcji! Potrzebne pieniądze dostaliśmy od różnych znajomych, a ostatecznie dostaliśmy ich jeszcze więcej! W kościele zebrano pieniądze na wyjazd, które odpowiednio rozdzielono. Okazało się, że jest nadwyżka i możemy zabrać więcej bagażu, co naprawdę bardzo nam pomoże.
Kiedy decydowaliśmy się na wyjazd, wierzyliśmy, że z Bożą pomocą uda nam się zebrać wszystkie pieniądze. Spełnił się werset 33 z Ewangelii wg św. Mateusza, rozdziału 6: "Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu". Bóg zadbał o to, żeby było nas stać finansowo na wyjazd. Nasze prośby zostały wysłuchane!

Na pewno zrobię post o wyjeździe na Sycylię po powrocie i dodam zdjęcia :) Na razie publikuję zdjęcia od Kasi.

Słynna Etna, jak widać ciągle aktywna :) Pojedziemy ją zobaczyć!

Nicosia (widać plac zabaw, na którym ponoć dzieci spędzają większość wolnego czasu w wakacje)

uliczka w Nicosii

widok z wysokiego punktu, jak widać to górzysta okolica

Enna to jedyna prowincja, która nie ma dostępu do morza. Można by powiedzieć "Jaka szkoda, co za pech, niestety nie pokąpię się w ciepłym Morzu Śródziemnym", gdyby nie to, że byłoby to kłamstwo :) Sierociniec, a raczej jego właściciele, posiadają również dom w nadmorskim mieście Taormina, który udostępniają swoim podopiecznym. Zgodzili się, żebyśmy spędzili tam ostatnie 4 dni pobytu na Sycylii :D Po intensywnej pracy w Nicosii, czeka nas wypoczynek na plaży ^^

oto widok na plażę z miasta Taormina :)

ulica, bądź plac w Taorminie


Po przylocie do Krakowa, pojadę z rodzinką na działkę należącą do moich dziadków. Możliwe też, że pojedziemy jeszcze później w góry, do Szczawnicy, do mieszkania również należącego do moich dziadków :)

Przy tej okazji zdałam sobie sprawę, że nie pisałam jeszcze nic o mojej rodzinie :o Jak mogłam przez 8 miesięcy istnienia bloga nic nie napisać??? Nieładnie z mojej strony :( Zatem naskrobię coś szybko i zwięźle, żebyście cokolwiek o nas wiedzieli :D
Stan osobowy w domu: 5 i pół. Mama, tata, 14-letnia ja, 12-letnia siostra, 9,5-letni brat z chorobą kości, która powoduje, że rośnie on dużo wolniej i w tej chwili brakuje mu kilku centymetrów, aby osiągnąć metr wzrostu. I jeszcze wspomniana wcześniej przeze mnie połowa, czyli nasz pies, który wabi się Dudek. Naturalnie ta połowa to był tylko żart, pies egzystuje w całości ;)
Z przyczyn różnych, dodam jedynie zdjęcie Dudka :)

Dudek na działce, chętny do zabawy :D

Pozdrawiam Was w imieniu swoim i Teonetki! Życzymy Wam bezpiecznych, udanych wakacji i odpoczynku! Niech Was Bóg błogosławi i strzeże!
~ Teonautka (i trochę Teonetka ;))

wtorek, 17 czerwca 2014

Zesłanie Ducha Świętego

Cześć, Witamy, Dzień dobry!


Dzisiaj post tematyczny, ponieważ świętujemy zesłanie Ducha Świętego i warto by było o tym wspomnieć :)


Na początek fragment z Biblii (Dzieje Apostolskie 2:1-13)


Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu.
Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. 
Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden.
I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.
Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. 
Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. 
"Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?" - mówili pełni zdumienia i podziwu.
"Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - 
Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji,
Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu,
Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże".
Zdumiewali się wszyscy i nie wiedzieli, co myśleć: "Co ma znaczyć?" - mówili jeden do drugiego. 
"Upili się młodym winem" - drwili inni.

 Pierwszy raz samodzielnie przeczytałam Dzieje Apostolskie gdy miałam 11 lat i przygotowywałam się do ogólnopolskiego konkursu biblijnego. Ten fragment znaczy dla mnie bardzo dużo i jest niesamowity. Policzyłam, ile języków jest wymienionych w ostatnich wersach - 18. Duch Święty dał apostołom moc zwiastowania w osiemnastu językach. 

Ile języków zna przeciętny uczeń gimnazjum? Powiem może na swoim przykładzie:
Jeden biegle - ojczysty, jeden w stopniu zaawansowanym - angielski i jeden w stopniu godnym pożałowania - niemiecki.
A iloma językami Duch Święty przez usta uczniów zwiastował ludowi? Osiemnastoma. Bóg chce, aby do wszystkich dotarło Jego słowa. Myślę, że warto dłużej pochylić się nad tym fragmentem i docenić to, co dał nam Ojciec - naszego Pocieszyciela - Ducha Świętego.


Teonetka i Teonautka mają zaszczyt przedstawić pierwszego wspólnie napisanego posta :D Przepraszamy za opóźnienia, życzymy Bożego Błogosławieństwa i Ducha Świętego <3


PS: