środa, 14 maja 2014

Wielkanocnego postu ciąg dalszy :)

Już grubo po Wielkanocy, ale myślę, że na post o takiej tematyce nigdy nie jest za późno ;)
Mocno Spóźniona Teonetka się kłania.

Męki, jakie Chrystus znosił na krzyżu w poruszający sposób przedstawiła wcześniej Teonautka. Myślę, że ciężko będzie mi dorównać poziomem do jej notki, ale zrobię co w mojej mocy. Słowo.

Na początek taka informacja - tłumaczenie Biblii, z którego korzystam to Uwspółcześniona Biblia Gdańska. Nie mam akurat pod ręką mojej "Brytyjki" i posłużę się aplikacją "Biblia" na moim telefonie. Tak btw - bardzo polecam. Ale o tym może w innym poście.

Okej, zaczynamy.

Jak czytamy w Ewangelii Mateusza, Jezus zmartwychwstał pierwszego dnia tygodnia, dzień po szabacie. Jako pierwsze przyszły ujrzały go Maria Magdalena i druga Maria.

A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Anioł Pana bowiem, zstąpiwszy z nieba podszedł, odwalił kamień od wejścia usiadł na nim. 

Jest to werset 2. Często zastanawiało mnie, co czuli ludzie, gdy widzieli Anioły i jak ja bym zareagowała. Odpowiedź na pierwsze pytanie znajdujemy w rozdziale 28, wersetach 4 i 5.

A strażnicy drżeli ze strachu i stali się jak umarli.
Anioł zaś powiedział do kobiet: Wy się nie bójcie! Wiem bowiem, że szukacie ukrzyżowanego Jezusa.


Anioły zawsze mnie fascynowały, mimo odruchowego lęku, który odczuwałam na samą myśl, co byłoby gdyby jakiś mi się ukazał. Nie o nich jednak chciałam pisać, powrócę  więc do tematu, który jest bardziej niesamowity i niebywały niż wszystko inne.

Dalej w Ewangelii Mateusza czytamy, że Jezus ukazał się kobietom, gdy radosne biegły do uczniów przekazać im nowinę, którą wcześniej wyjawił im Anioł (werset 6, wciąż rozdział 28)

Nie ma go tu. Powstał bowiem, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał Pan. 
 Gdy ruszyły do apostołów, spotkały samego Jezusa. To musiało być dla nich niesamowite i niezwykle emocjonalne przeżycie. Ujrzeć na własne oczy Jezusa, którego wszyscy uznawali za zmarłego... Cudowna sprawa.

Przejdźmy teraz do 24 rozdziału Ewangelii Łukasza.
Czytamy tam, że Jezus ukazał się dwóm mężom, którzy szli do wioski zwanej Emmaus. Gdy ich zapytał, o czym mówią, odparli, że o śmierci Jezusa z Nazaretu. Chrystus zaczął z nimi rozmawiać i tłumaczyć im proroctwa Jego śmierci w Pismach. Oni jednak go nie poznali. Kiedy spostrzegli się, że to własnie z zabitym przez naczelnych kapłanów i przywódców Jezusem wędrują? Odpowiedź znajdujemy w rozdziałach 28 - 32.

I zbliżyli się do wsi, do której szli, a on zachowywał się tak, jakby miał iść dalej. 
Lecz oni go przymusili, mówiąc: Zostań z nami, bo zbliża się wieczór i dzień się już kończy. Wszedł więc, by z nimi zostać. 
A gdy siedział z nimi za stołem, wziął chleb, pobłogosławił i łamiąc, podawał im. 
Wtedy otworzyły się im oczy i poznali go, lecz on zniknął im z oczu. 
I mówili między sobą: Czy nasze serce nie pałało w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze i otwierał nam Pisma?

Szczególnie porusza mnie ostatni werset. Przebywanie z Jezusem musiało być pięknym doświadczeniem. Odczuwanie z namacalnego wręcz bliska jego nieskończonej miłości? Bezcenne.

W dalszych wersetach rozdziału 24 Jezus ukazuje się jedenastu uczniom w Jerozolimie.

(...) Sam Jezus stanął pośród nich i powiedział do nich: Pokój Wam.
A oni się zlękli i przestraszeni myśleli, że widzą ducha.I zapytał ich: Czemu się boicie i czemu myśli budzą się w waszych sercach?  
Popatrzcie na mnie i zobaczcie, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że ja mam. 
Kiedy im to powiedział, pokazał im ręce i nogi.Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i dziwili się, zapytał ich: Macie tu coś do jedzenia?

Są to wersety 36-41.
Teraz chcę już zakończyć posta pewnym fragmentem. Wciąż Ewangelia Łukasza, rozdział 24, werset 44

To są słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że musi się wypełnić wszystko, co jest o mnie napisane w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. 
Wtedy otworzył ich umysły, żeby rozumieli Pisma. 
I powiedział im: Tak jest napisane i tak Chrystus musiał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać. 
I w jego imieniu ma być głoszona pokuta i przebaczenie grzechów wszystkim narodom.

Jezus zapłacił za nasze życie najwyższą cenę. Doceniajmy to każdego poranka. Gdyby nie Jego miłość, nie dane by nam było patrzenie na Słońce, chmury, zwierzęta. Istniejemy tylko dzięki niemu i tylko dzięki Niemu możemy żyć prawdziwie, otoczeni Jego miłością.

I choć już gruubo po Wielkanocy zachęcam, byśmy codziennie świętowali śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, które dokonało się dzięki nieobliczalnej i nieskończonej miłości, jaką nas obdarzył Bóg.

Na zakończenie przesyłam piosenkę, która może nie jest zbyt wielkanocna, ale momentami bardzo do tej tematyki nawiązuje :) Polecam, piękny tekst.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz