"Powierz Panu drogę swoją, zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni".
Psalm 37:5
Ten oto werset napisano mi na mojej pierwszej Bibilii, którą, jak każdy pierwszoklasista w moim zborze, dostałam siedem lat temu z kawałkiem. Taki ładny początek.
Ale nie o tym chciałam pisać.
O czym w takim razie?
O Trzech Królach, którzy przybyli do Betlejem :)
Mój podziw budzi ich determinacja, to, że przybyli z daleka, na pewno przebyli męczącą podróż, ale wędrowali wytrwale, by zobaczyć swojego Zbawiciela.
"Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejemie Judzkim za króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon.
Gdy to usłyszał król Herod, zatrwożył się (...) Przywołał potajemnie mędrców i rzekł: Idźcie, dokładnie się dowiedzcie o dziecięciu, a gdy je znajdziecie, donieście mi, abym i ja poszedł oddać mu pokłon. Oni zaś, wysłuchawszy króla, odeszli. A oto gwiazda, którą ujrzeli na Wschodzie, wskazywała im drogę, a doszedłszy do miejsca, gdzie było dziecię, zatrzymała się. (...) I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego i upadłszy, oddali mu pokłon, a potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę.
A ostrzeżeni we śnie, by nie wracali do Heroda, inną drogą powrócili do ziemi swojej."
Ewangelia Św. Mateusza 2:1-12
Mam tyle tematów, o których chciałabym napisać, ale jakoś nie potrafię ich ubrać w słowa. Możecie być jednak pewni, że gdy tylko będę miała chwilę, spróbuję chaotyczne myśli przelać w spójną całość na papierze. A raczej klawiaturze.
Teonetka <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz